Pidgina nie ma w polskim Ubuntu
Ponieważ wiele osób skarżyło się, że nawet do podstawowej pracy w systemie potrzebne jest pobieranie pakietów z internetu, w tym roku zdecydowaliśmy zmienić trochę podejście i usunęliśmy wszystkie programy wymagające połączenia z internetem (…)
Zamiast Pidgina… nie ma nic. Więcej można przeczytać w Czytelni Ubuntu. Znalezione na Linux News.
Z tego co udało mi się zauważyć, w wielu komentarzach widać było niezadowolenie użytkowników. Nigdy nie korzystałem z Ubuntu na co dzień. Tak czy inaczej, zawsze wydawało mi się, że jedną z pierwszych czynności, jakie wykonuje mało doświadczony użytkownik tuż po odpaleniu systemu z LiveCD, jest konfiguracja komunikatora internetowego. Można wtedy poprosić kogoś o ewentualną pomoc i takie tam. Evolution też wyrzulici. Ciekawe tylko, czy Firefox jest – bądź co bądź, on taki internetowy.
World's going crazy.
